Projekt nowelizacji ustawy wiatrakowej.

Streszczenie:

Spełniając punkty swojego programu wyborczego, rząd Beaty Szydło (Prawo i Sprawiedliwość) wprowadził przepisy paraliżujące rozwój lądowych elektrowni wiatrowych na terenie Polski. Nowa sytuacja znacznie ograniczająca rozwój energetyki wiatrowej na obszarze państwa, była skutkiem tzw. „zasady 10H”, która zakazywała budowę elektrowni wiatrowych w odległości mniejszej niż dziesięciokrotność całkowitej wysokości elektrowni wiatrowej liczonej od budynków mieszkalnych oraz różnych form ochrony przyrody. Przywołana „zasada 10H” ograniczyła perspektywy rozwoju całego sektora do zaledwie mniej niż 1% powierzchni Polski.

Tak ostra decyzja rządu była efektem długoletnich nacisków społecznych, aby ograniczyć dotąd ściślej niekontrolowany rozwój elektrowni wiatrowych, które – jak przekonali społecznicy – degradują krajobraz oraz stanowią zagrożenie dla lokalnego ptactwa. Niemniej od samego początku w Zjednoczonej Prawicy znajdywało się mocne środowisko dążące do liberalizacji przedmiotowych przepisów. Do przerwania impasu doszło w dn. 5 lipca 2022 r., gdy Rada Ministrów przyjęła projekt nowelizacji ustawy o inwestycjach w zakresie elektrowni wiatrowych.

Wypracowane przez rząd stanowisko ma charakter kompromisowy. Znajduje się one pośrodku, pomiędzy antywiatrakowym środowiskiem Solidarnej Polski, a prowiatrakową Platformą Obywatelską. Legislatorzy Solidarnej Polski proponowali, aby minimalna odległość masztu wiatraku od zabudowy mieszkalnej wynosiła 1000 m. W ocenie Ministerstwa Środowiska i Klimatu takie rozwiązanie wciąż ograniczałoby rozwój energetyki wiatrowej dla ok. 99% powierzchni Polski. Słowem – praktycznie nie wpływałaby na zmianę obecnej sytuacji.  Analitycy związanego z Platformą Obywatelską thinktanku – Instytutu Obywatelskiego proponują szereg rozwiązań prawnych, które skróciłyby administracyjną część procesu inwestycyjnego, a po uzyskaniu stosownej zgody w formie uchwały Rady Gminy, umożliwiłyby lokowanie wiatraków praktycznie na obszarze całego państwa. Takie rozwiązanie charakteryzowałoby się najbardziej liberalnym podejściem do kwestii elektrowni wiatrowych na terenie całej Unii Europejskiej. W opinii Ministerstwa Środowiska i Klimatu wprowadzenie regulacji proponowanych przez Instytut Obywatelski skutkowałoby dużymi niepokojami społecznymi.

Projekt nowelizacji zaproponowany przez polski rządu zakłada wprowadzenie wyjątku od „zasady 10H”. Wyjątek de facto polega na przeniesieniu władztwa w sprawie realizacji inwestycji na poziom samorządu terytorialnego (podobnie, jak w propozycji Instytutu Obywatelskiego), jednak przy zachowaniu minimalnej odległości 500 m dla elektrowni wiatrowej w stosunku do budynku mieszkalnego lub wybranych form ochrony przyrody (podobnie, jak w propozycji Solidarnej Polski). Niniejsza nowelizacja ma uwolnić dodatkowe ok. 6% powierzchni Polski pod inwestycje w elektrownie wiatrowe, przy jednoczesnym uszanowaniu woli lokalnej społeczności. Inwestycje uwolnione dzięki dopuszczeniu większej ilości nieruchomości dla budowy wiatraków, miałyby się przełożyć na nowe 12,5 GW mocy w zielonej, taniej energetyce do roku 2030.

Warto zauważyć, że analogiczne przepisy obowiązują w 14 na 27 państw zrzeszonych w Unii Europejskiej, a także w niektórych austriackich oraz niemieckich landach. Jedynie Niderlandy oraz walońska część Belgii przewidują mniejszą odległość (400m) wiatraka od zabudowy lub wybranych form ochrony przyrody. Warto zauważyć, że jeszcze dwa państwa Unii Europejskiej wykorzystują zasadę x-krotności wysokości wiatraka. Są to: Królestwo Danii oraz belgijska Flandria, w których obowiązuje zasada 4H, skutkująca minimalną odległością ok. 600 m. Parlamenty pozostałych państw Unii Europejskiej bezpośrednio wskazały w ustawie odległość, mającą dzielić elektrownie wiatrową od zabudowy oraz wybranych form ochrony przyrody.